Przejdź do głównej zawartości

Posty

No to kiedy dziecko?

Wczoraj tuż przed snem poszłam zapalić fajeczkę i poprzeglądać fejsa. I trafiłam na post Ewy Chodakowskiej (tak, obserwuje ją na fb, choć z nią nie ćwiczę. Próbowałam, ale nie pokochałam jej treningów xD). Post poruszył bardzo ciekawy temat.



No właśnie. Pytania typu: kiedy dziecko miałam na porządku dziennym jeszcze przed ślubem. I przyznam, że to są najbardziej wkurzające pytania jakie mogą się trafić. Jak odpowiadasz, że nie chcesz, to słyszysz "jak możesz""jesteś kobietą, MUSISZ mieć dzieci"(jakby posiadanie dzieci było jakimś obowiązkiem dla kobiety). Po ślubie te pytania były coraz bardziej natarczywe i chamskie. Miałam tym bardziej przesraną sytuacje, bo moi rodzice nie mieli wtedy żadnych wnuków. Starszy brat, który wziął ślub dziesięć lat wcześniej dzieci nie ma i raczej już mieć nie będzie. O powody takiej decyzji nie pytałam.
Rodzina męża pytała non stop. Kiedy dziecko, kiedy dziecko. Jesteście po ślubie. Zegar tyka. Powinniście mieć dziecko. Każda rozmow…
Najnowsze posty

Na końcu drogi

Ivona ma problem z Polly, swoją piętnastoletnią pasierbicą. Dziewczyna w ogóle nie chce z nią rozmawiać, głodzi się i okalecza. Ich wzajemne relacje są napięte jak struny. W dodatku Polly obwinia macochę za śmierć ojca. Niewesoło, prawda?
Dlatego Ivona postanawia wynająć domek na odludnej północy Szwecji, gdzie nie ma zasięgu, Internetu i wyjechać tam z nastolatką. Ten krótki wyjazd ma sprawić, że Polly się otworzy i wszystkie sprawy zostaną wyjaśnione. Niestety, wyjazd szybko zmienia się w walkę o przetrwanie, kiedy na ich drodze staje psychopata.


"Na końcu drogi" jest książką krótką. To tylko 254 strony, które można przeczytać w jeden dzień. Książka wciąga i czyta się bardzo szybko, co dla mnie jest plusem. W dodatku dla mnie ta książka jest bardzo "filmowa". Na pewno każdy z was oglądał kiedyś horrory gdzie jest odludzie i brutalny psychopata. Właśnie taki film dostajemy w formie książki :)
Mamy tutaj zbuntowaną nastolatkę i kobietę, usiłującą poradzić sobie z t…

Baśniarz

Życie potrafi dać w kość. Potrafi być cholernie niesprawiedliwe i ciężkie. Ludzie robią różne rzeczy, żeby oderwać się od trudów życia. Czytanie książek jest pewną formą ucieczki od rzeczywistości - jeśli książka jest ciekawa, nie myślimy o tym, co jest dookoła, tylko całkiem wsiąkamy w świat wymyślony przez autora. A inni... inni, aby zapomnieć o otaczającym świecie, wymyślają baśnie. Tak jak Abel Tannatek, tytułowy Baśniarz.


Jednak uczniowie liceum znają go jako "polskiego* handlarza pasmanterią" - czyli dilera. Tannatek handluje narkotykami, często nie pojawia się na lekcjach, a kiedy już się pojawia, to śpi. Jest tajemniczy, w szkole niewiele o nim wiadomo. Dopiero Anna, jedna z uczennic, dowiedziała, się, że Abel ma siostrę. I właśnie ta informacja spowodowała, że zaczęła się interesować tym chłopakiem. Szybko odkrywa, że siostra istnieje naprawdę i ma na imię Michi, że Abel się nią opiekuje i że ta dwójka nie ma nikogo poza sobą. Anna staje się też częścią baśni, opowi…

Królowa jest tylko jedna

Chyba nie ma osoby, która nie słyszała o grach z serii Tomb Raider. Przygody pięknej pani archeolog zaskarbiły sobie sympatyków na całym świecie. Ja sama, jeszcze jako dzieciak, grałam w to. Potem na długi okres przestałam interesowac się grami i tak by zostało, gdyby nie szwagier i jego konsola.

Po przejściu serii Uncharted, szukaliśmy czegoś w co będziemy mogli pograć i przy czym będziemy się dobrze bawić. Uncharted zapewnił nam sporo rozrywki, bo nawet kiedy jedna osoba rozgrywała swoją kolejkę, inni siedzieli i oglądali to tak jak ogląda się dobry film. Szukaliśmy czegoś w tym samym stylu. Nasz wybór padł na Rise of the Tomb Raider. I był to bardzo dobry wybór!



Gra wciągnęła nas od pierwszej minuty! Historia Lary, próbującej odnaleźć Źródło Nieśmiertelności, okazała się bardzo ciekawa. Wątek główny wciągał, jednak było też sporo ciekawych misji pobocznych. W dodatku większość akcji dzieje się w syberyjskich górach. Wyraźnie czuć ten surowy, mrozny klimat. Lokacja ta jest bardzo ro…

Siła przywiązania

O twórczości Mariny i Siergieja Diaczenko słyszałam bardzo wiele. Zwykle były to opinie pozytywne. Ja sama do niedawna nie miałam styczności z ich dziełami. W ogóle to do dzisiaj cały mój kontakt z rosyjską fantastyką ograniczył się do "Brudnopisu" Łukjanienki. Postanowiłam to zmienić.



"Dolinę sumienia" polecił mi członek jednej z grup książkowych na facebooku. Opis książki bardzo mnie zaciekawił, więc postanowiłam ją zdobyć i przeczytać. I nie żałuję.

Powieść opowiada historię Włada Palacza, który ma niezwykłą moc przywiązywania do siebie ludzi. Siła takiego przywiązania jest tak mocna, że kiedy tylko Wład znika, ludzie chorują, a nawet umierają. Na początku poznajemy kilka sytuacji z dzieciństwa i młodości bohatera, kiedy to niesamowita zdolność dopiero się ujawnia. Widzimy jak Wład próbuje sobie z tym poradzić i jakie są tego skutki.
Później Wład dorasta. Jest znamym w całym kraju pisarzem i... bardzo samotnym człowiekiem. Strach gprzed więzami jest tak silny, ż…

Top 5 moich najgorszych prac w Anglii

Zmieniam pracę. Wczoraj byłam na rozmowie, jutro  idę na pierwszy dzień. Wprawdzie pracować będę tylko w weekendy, jednak ta praca znacznie różni się od tych, które wykonywałam wcześniej.



W Anglii najczęściej pracy szuka się przez agencje. Jak ktoś ma kwalifikacje, doświadczenie, albo dobry zawód, a do tego zna język, to znajdzie coś fajnego. Inni - w tym ja - zaliczają różnego rodzaju fabryki, szklarnie, magazyny i tak dalej.  Agencje oferują różne prace - większość za najniższą krajową, a jak. Niektóre naprawdę były takie, że miałam ochotę pakować manatki, pojechać do Polski i powrócić do kariery kasjerki w sklepie. Dzisiaj opiszę wam pięć moich najgorszych prac z jakimi miałam styczność w tym kraju.



1. Zbieranie papryczek chilli w szklarni
To była moja pierwsza praca w Anglii i zarazem moja pierwsza styczność ze szklarnią. Jak widać w podtytule - trzeba było zbierać papryczki chilli. Jednak gorąco, błoto po kolana i to, że każdy dziennie musiał uzbierać tych papryk bardzo dużo, spra…

Jarosław Grzędowicz - Azyl

Uwielbiam zbiory opowiadań. Mogę wybrać w jaki sposób je czytać - czy wciągnąć je szybko, czy też dawkować przyjemność powoli, czytając po jednym opowiadaniu dziennie, potem np.odłożyć książkę na miesiąc i czytać coś innego. Z powieściami tak się nie da. Jeśli robię sobie za długą przerwę od powieści, to gubię wątek i jest klops.

Jeśli zaś chodzi o Jarosława Grzędowicza - uwielbiam jego twórczość. Pana Lodowego Ogrodu, Popiół i kurz, czy też antologię Księgę Jesiennych Demonów znam i uwielbiam. Hel 3, najnowsza powieść tego autora bardzo mnie zawiodła. Cóż, nawet najlepszym zdarzają się wpadki, jednak nie umniejszało to mojego rozczarowania.

Wiem jednak, że Grzędowicz umie pisać opowiadania i robi to bardzo dobrze. Dlatego kiedy usłyszałam o jego nowym zbiorze opowiadań Azyl, uznałam, że muszę to koniecznie przeczytać! W dodatku w tym zbiorze można przeczytać jego debiutanckie opowiadanie, które to napisał jak miał zaledwie osiemnaście lat. Byłam bardzo ciekawa jak ten autor pisał, k…